Nasz długo
wyczekiwany urlop w końcu nastał, torby spakowane, baterie naładowane i
jesteśmy gotowi do drogi. Ostatni dzień przed nocnym wylotem jak zawsze jest
najgorszy, wyczekiwanie, czas nieubłagalnie się dłuży a już chciałoby się być
na miejscu.
W końcu
nadeszła upragniona godzina i jesteśmy już na lotnisku a więc lecimy! Po raz
trzeci padło na Turcję, dlaczego? Turcja naprawdę ma dużo do zaoferowania, ale
o tym później.
Kilka
godzin w niezbyt komfortowym samolocie i jest, witamy Bodrum :) Z racji tego,
że właśnie dotarliśmy pierwszy wpis będzie dotyczył naszego hotelu.
Na miejsce
dotarliśmy około godziny 12, na pokój musieliśmy zaczekać dwie godziny, ale już
na dzień dobry mogliśmy korzystać ze wszystkich atrakcji hotelowych.
Nasz Bitez
Kassandra Hotel***, położony jest w sercu kurortu Bitez, obok przystani, z
której można wypłynąć na rejs po Morzu Śródziemnym. Bitez jak i Gumbet uznawane
są jako dzielnice Bodrum. Samo Bitez położone jest około 5 kilometrów od
centrum Bodrum. Dostać można się pieszo, jednak w panujące tam upały może być
to ciężkie. Najlepiej dojechać Dolmuszem, przystanek znajduje się tuż obok
hotelu. Za taką przejażdżkę zapłacimy 3,5 lira, co daje nam około 4,20 pln.
Dolmusze jeżdżą praktycznie co 10-15 minut przez cały dzień, w nocy czas
oczekiwania może się wydłużyć, ale o każdej porze dnia i nocy można dostać się
do samego centrum Bodrum.























